Jak to jest zrobione
Bez żargonu i bez drobnego druku. Poniżej tłumaczymy, na czym opiera się obietnica, że Twojego sekretu nie widzi nikt, nawet my.
Szyfrowanie w Twojej przeglądarce
Twój sekret zamyka się na klucz jeszcze na Twoim urządzeniu, zanim cokolwiek wyśle się do nas. Używamy do tego mechanizmu wbudowanego w każdą nowoczesną przeglądarkę (Web Crypto API) i standardu szyfrowania AES-256-GCM, tego samego, któremu ufają banki. Do naszego serwera trafia już tylko zaszyfrowana bryła. Bez klucza jest to dla nas losowy szum.
Klucz zostaje u Ciebie
Klucz do odczytania sekretu doklejamy do linku, za znakiem #. Przeglądarki z zasady nigdy nie wysyłają tego fragmentu na serwer. To znaczy, że kto ma cały link, ten otwiera sekret, a kto ma tylko nasz serwer, nie otworzy nic. Możesz dodać hasło. Wtedy sam link nie wystarczy: drugi zamek powstaje z Twojego hasła dopiero w przeglądarce odbiorcy.
Znika po jednym przeczytaniu
Otwarcie sekretu i jego skasowanie to jedna, niepodzielna czynność. Notatka znika w chwili odczytu, a jeśli ktoś kliknie dwa razy naraz, przeczyta ją tylko jedno kliknięcie. Sam podgląd linku (w Slacku, WhatsAppie czy skanerze antywirusowym) nie spala sekretu, bo kasowanie rusza dopiero po Twoim świadomym kliknięciu.
Zbieramy jak najmniej
Nie mamy trackerów reklamowych ani zewnętrznych skryptów podglądających Twoje ruchy. Gdy używasz maila (kapsuła czasu, karty), nie trzymamy go w czytelnej postaci, tylko jego nieodwracalny odcisk. Adres IP zapisujemy wyłącznie jako odcisk, a licznik znika sam po dobie. Zgubienia linku nie da się cofnąć, bo nie mamy kopii klucza. To cecha, nie błąd.
Sprawdzone, otwarte standardy
Nie wymyślamy własnej kryptografii. Opieramy się na standardach, które od lat sprawdza cały świat: AES-256-GCM do szyfrowania i PBKDF2 do wzmacniania haseł (setki tysięcy powtórzeń, żeby zgadywanie było kosztowne). To dojrzałe, publicznie zbadane narzędzia, nie nasze prywatne sztuczki.
Dodatkowe tarcze w przeglądarce
Każda strona dostaje od nas twarde reguły bezpieczeństwa. Najważniejsza z nich sprawia, że nawet gdyby ktoś próbował przemycić na stronę złośliwy kod, nie może wysłać Twojego klucza ani treści na obcy serwer. Wyłączamy też osadzanie naszych stron w cudzych ramkach i pilnujemy, żeby adres Twojego sekretu nie wyciekał do stron trzecich.
Gdzie to mieszka
Zaszyfrowane bryły trzyma szybka baza w regionie europejskim, a sama aplikacja działa u renomowanego dostawcy hostingu. Te usługi przechowują wyłącznie szyfrogram z krótkim czasem życia. Klucza tam nie ma, bo nigdy do nas nie dociera.
Uczciwie
Gdzie kończy się nasza ochrona
Żadne szyfrowanie nie chroni przed wszystkim. Oto granice, za którymi zaczyna się Twoja rola.
- Odbiorca może zapamiętać sekret. Znikanie chroni link, nie cudzą pamięć ani zrzut ekranu. Wysyłaj tylko to, co odbiorca i tak ma prawo zobaczyć.
- Chronimy sekret, nie Twoje urządzenie. Jeśli Twój albo odbiorcy telefon jest zawirusowany, treść widać, zanim ją zaszyfrujemy, albo już po odczycie. Ufaj tylko czystym urządzeniom.
- Cały klucz jest w linku. Kto przechwyci link na niezabezpieczonym kanale, otworzy sekret. Dodaj hasło i podaj je inną drogą niż sam link.
- Nie sprawdzamy, kto jest po drugiej stronie. Wysyłamy sekret tam, gdzie każesz, i nie weryfikujemy tożsamości odbiorcy. Upewnij się, że masz właściwy adres.
Pytania?
Chcesz dopytać o szczegóły techniczne albo zgłosić błąd bezpieczeństwa? Napisz na aloha@alohafungi.com.
