Nº 001

Anatomia znikającej notatki

Co się właściwie dzieje między wciśnięciem „Zapieczętuj” a chwilą, w której sekret rozpuszcza się na ekranie odbiorcy. Pierwsze wydanie magazynu prowadzi przez całą drogę notatki, bez żargonu.

Rozdział 01

Zamek powstaje u Ciebie

Zanim Twój sekret w ogóle ruszy w drogę, przeglądarka zamyka go na klucz. Nie nasz serwer, nie chmura, tylko Twoje własne urządzenie. Używamy mechanizmu wbudowanego w każdą nowoczesną przeglądarkę i standardu AES-256-GCM, tego samego, któremu ufają banki.

Do nas dociera już tylko zaszyfrowana bryła. Gdyby ktoś położył ją na stole i patrzył cały dzień, zobaczy losowy szum. Bez klucza nie ma tam nic do czytania.

Rozdział 02

Klucz jedzie za znakiem #

Klucz doklejamy do linku po znaku #. To nie jest nasz wynalazek, tylko stara zasada internetu: fragment za kratką przeglądarka zostawia dla siebie i nigdy nie wysyła go na serwer.

Dlatego kto ma cały link, otwiera sekret. Kto ma tylko nasz serwer, nie otwiera nic. My jesteśmy w tej drugiej grupie i to jest cała pointa.

Rozdział 03

Odczyt i skasowanie to jedna czynność

Otwarcie notatki i jej zniszczenie dzieją się w jednym, niepodzielnym ruchu. Jeśli dwie osoby klikną w tej samej sekundzie, sekret przeczyta tylko jedna. Podgląd linku w komunikatorze nie spala notatki, bo rozpuszczanie rusza dopiero po świadomym kliknięciu.

Stąd atrament w nazwie. Czernidłak, grzyb z naszej etykiety, po dojrzeniu rozpuszcza własny kapelusz w czarny tusz. Notatka robi dokładnie to samo.

Rozdział 04

Czego ta konstrukcja nie obiecuje

Uczciwość wymaga granic. Znikanie chroni link, nie cudzą pamięć ani zrzut ekranu. Nie chroni też zawirusowanego telefonu, po obu stronach. I nie cofa zgubionego linku, bo kopii klucza po prostu nie mamy.

To cecha, nie błąd. Narzędzie, które umie mniej, ma mniej sposobów, żeby Cię zdradzić.